niedziela, 13 grudnia 2015

Pragnienia

- Gdzie się niby wybierasz? - wymruczał Nívë, chwytając chłopaka zdecydowanie za biodra. Zacisnął mocno, niemalże boleśnie palce, poluźniając uścisk dopiero wtedy, gdy Atraviel syknął ostrzegawczo, jednocześnie uspokajając się. Druid nie mógł powstrzymać cisnącego mu się na usta uśmiechu. Nieco krzywego, drapieżnego, zapierającego jasnowłosemu dech w piersiach. Jego oczy zalśniły zielenią, odgarniając czerń będącą typową barwą jego tęczówek. Ujawniło to także jego źrenice, pionowe szparki, teraz rozszerzone, wpuszczające więcej światła. Jakby chciał widzieć lepiej i więcej, dokładniej przyjrzeć się leżącemu tuż obok chłopakowi. A widok był iście przedni, warty zapamiętania nawet w najmniejszym szczególe. 
Zsunął dłonie niżej, lokując je na pośladkach młodzieńca. Przysunął go bliżej, przyciskając stanowczo do siebie. Między ich ciałami nie było wolnej przestrzeni. Nie przecisnęłaby się nawet najdrobniejsza kropelka wody, najdelikatniejszy podmuch wiatru.
Ciepły oddech Druida owiał usta Atraviela, wywołując w nim dreszcze sunące wzdłuż kręgosłupa. Silne, niekontrolowane, nie pozostawiające żadnych wątpliwości co do odczuć młodzieńca. At pragnął ponownie skosztować ust starszego mężczyzny, napędzany wspólnym gorącem ich złączonych ciał.
Jasnowłosy przesunął językiem po wargach, próbując je zwilżyć, jednak jego gardło było zbyt suche, irracjonalnie spragnione. Chciał coś powiedzieć, ale ogromna gula tuż przy krtani skutecznie więziła jego głos. Oddychał płytko, szybko, bojąc się zaczerpnąć więcej powietrza. Wiedział, że jego oddech będzie drżący, przerywany. Zdradzać będzie lęk jak i ogromne podniecenie spalające jego ciało. Powoli, długo i boleśnie, nie pozostawiając po sobie nawet zgliszczy. A przynajmniej At miał takie wrażenie. Chciał coś zrobić, cokolwiek co mogło uwolnić go od tego uczucia i dać ukojenie. 
Jednak nim zdążył choćby pomyśleć o jakiejkolwiek czynności, ułożyć niewielką część planu, Nívë przycisnął go do posłania, unieruchamiając ciężarem swojego ciała.
W przeciwieństwie do Atraviela, Druid doskonale wiedział czego chciał. Gdy w końcu dobitnie uświadomił sobie czym było to mrowiące ciepło, zarówno w sercu jak i w podbrzuszu, przestał się krępować czymkolwiek, tylko sięgnął po to, co zaprzątało jego myśli od tak wielu dni. Przez jego ciało przepływały dreszcze, pobudzające, rozpalające pożądanie. Nie był w stanie, a nawet nie chciał, powstrzymać chęci, by pocałować Atraviela.
Zawładnął jego wargami, spijając z nich każde westchnienie, głębszy oddech i cichy jęk. Dłońmi sunął po jasnej skórze, badając każdy fragment jego ciała. Choć w ostatnich dniach zdążył poznać je doskonale, zapamiętując każde wgłębienie, każdą najmniejszą i wątpliwą niedoskonałość. Teraz jednak było inaczej. Poznawał ciało wijącego się pod nim chłopaka na nowo, tak, jak jeszcze nie dane mu było tego robić. Teraz czuł bowiem, jak każdy najmniejszy dotyk powodował impuls, nie tylko w jego ciele, ale przede wszystkim w ciele Atraviela.
Druid wsłuchiwał się w każde westchnienie, urywany, powstrzymywany usilnie jęk, łomot galopującego serca i rytm przyspieszonego oddechu zmieniający się zgodnie z jego własnymi ruchami. Wystarczyło mocniej zacisnąć dłonie, gwałtowniej przyciągnąć szczupłe, jasne ciało do swojego, a wszystko się zmieniało, było znów nowe, znów niosło pragnienie poznania.
Mężczyzna zjechał z pocałunkami niżej, skubiąc długą szyję swojego kochanka. I znów niżej, by musnąć ustami jego obojczyk. Zatrzymał się jednak na chwilę, unosząc wzrok, spoglądając w oblicze chłopaka. Szukał w nim czegokolwiek negatywnego. Sprzeciwu, strachu, zażenowania. Nawet jeżeli jego dłonie dalej nie przestały błądzić po drżącym ciele, a zmysły napawać każdą kolejną reakcją. Ku jego ogromnej radości wszystko mówiło mu, że nie ma się czego obawiać, że wszystko robi dobrze.
Lekko rozchylone usta Atraviela drżały rozkosznie, gdy przedzierał się przez nie gorący oddech. Oczy niezdecydowane czy wolą napawać się widokiem, czy pozostać zamknięte, by ciało mogło jedynie odczuwać, błyszczały. Ciało zaś prężyło się i wiło, pragnąc wciąż więcej i więcej, a jednocześnie wołając by ktoś ugasił rosnący w nim płomień, który trawił je od środka kawałek po kawałku. Ten ogień był straszny, zajął już płuca, serce, pulsował w podbrzuszu i opuszkach palców. Na dodatek wciąż rósł, z każdym ruchem druida pieszczącego wielkimi, szorstkimi dłońmi uda i pośladki chłopaka. Sprawiał niemal ból, gdy usta mężczyzny dotarły do unoszącej się szybko piersi. A jego poruszające się wciąż ciało drażniło nabrzmiały członek.
Chłopak jednak poddawał się temu wszystkiemu chętnie, starając się oddawać pocałunki, choć jego usta drżały i gubiły rytm, błądząc dłońmi po szerokich, muskularnych ramionach, wplatając palce w gęste, czarne włosy. Czasami nagły, mocny impuls sprawiał, że jego ciało działało samo, wyginało się mocniej. Z ust wydobywał się jęk, który budził chwilę wstydu szybko zastępowanego jednak pożądaniem. Dłonie zaciskały się za mocno na ciele druida. Chwila strachu i skrępowania przyszła dopiero, gdy poczuł jak mężczyzna rozchyla jego uda, jak układa się między nimi pieszcząc go dłonią.
- Nie bój się. Wycofam się, jeśli będziesz chciał - obiecał Druid, choć wątpił, by faktycznie był w stanie to uczynić. Nie teraz, gdy tak bardzo był upojony reakcjami Atraviela.
Z zachwytem wsłuchiwał się w rozedrgany oddech jasnowłosego, który urywał się za każdym razem, gdy próbował zaczerpnąć więcej powietrza. Ustępował wtedy miejsca wyrywającemu się z krtani przeciągłemu jękowi, brzmiącemu dla Druida niczym najpiękniejsza pieśń syren. Był równie uwodzicielski, zatracający w sobie co syrenia słowna magia.
Zapragnął więcej tego. Więcej ciepłych oddechów muskających rozgrzaną skórę, więcej westchnień, więcej błękitnego wzroku zasnutego mgiełką pożądania. Więcej dotyku drobnych dłoni, które kurczowo zaciskały się na jego ciele, jakby był ostatnią rzeczą zdolną utrzymać chłopaka w rzeczywistości.
Pragnął więcej Atraviela. Więcej niż mógłby wziąć, więcej niż jasnowłosy mógłby mu dać. Wciąż było mu mało. Jednak nie tylko jemu.
Nive chciał zapewnić młodzieńca, że to wszystko nie jest snem, że dzieje się naprawdę. Że oboje są tu, w chacie pośrodku głuszy. Ich dotyk, ciepło ciała, łączące się ze sobą oddechy, są jak najbardziej prawdziwe. Jednak on sam czuł, że to wszystko jest odrealnione. Balansuje na granicy jawy i snu.
Dlatego Druid nie chciał niczego przerywać, wycofywać się, odsuwać i udawać, że nic się nie działo i dziać się nie będzie. Chciał brnąć w to szaleństwo, ciągnąć za sobą Atraviela, by pochłonęło ich obu. Uwięziło w swoich okowach, trzymało dopóki nie osiągną wspólnie spełnienia. Nie spalą się swoim wewnętrznym płomieniem, pragnąc coraz więcej.
Jasnowłosy szarpnął biodrami, kiedy Nive zadrapał lekko jasną skórę po wewnętrznej stronie uda. Przytrzymał go ciężarem swojego ciała, by nie zrobił krzywdy ani Druidowi, ani sobie, próbując się wyrwać. Bliskość starszego mężczyzny była dziwnie kojąca, gwarantująca bezpieczeństwo, nawet jeśli to jego winą był brak komfortu w samopoczuciu młodzieńca. Wstydził się, rumienił, czuł jak jego krew płynie coraz szybciej, pobudzając każdy najmniejszy nawet nerw, co sprawiało, ze wszelkie bodźce odbierał intensywniej.
Druid próbował odwrócić uwagę Atraviela od zsuwającej się coraz niżej dłoni, której palce musnęły delikatnie zaciśnięte wejście. Ustami pieścił długą szyję, szczupłą klatkę piersiową. Raz muskając skórę równie delikatnie co dotyk motylich skrzydeł, raz zahaczając zębami, przygryzając na tyle mocno, by było to wyczuwalne, ale nie bolesne. Miejscami ją zasysał, pozostawiając po sobie niewielkie czerwone plamki. Oznaczenia, że At należy do Nive i nikt inny nie ma prawa go dotknąć. Ucałował z czułością jeden z takich punkcików, dumny ze swojego dzieła. Uśmiechnął się z rozczuleniem, wyczuwając przy okazji szybko bijące serce, mocno i chaotycznie. Przez chwilę w jego umyśle pojawiła się irracjonalna myśl, że to serce, właśnie w tym momencie, bije właśnie dla niego. Podobało mu się to.
Masował wrażliwe miejsce opuszkami, lekko, ledwo wyczuwalnie. Chciał rozluźnić chłopaka, nim zdecyduje się na poważniejsze kroki. Naparł na splot mięśni, wsuwając sam czubek palca. Westchnął z zachwytem, gdy poczuł jak mięśnie zaciskają się na jego palcu. Wyobraził sobie, jak wsuwa się w to ciasne, ciepłe wnętrze, jak At zaciska się na nim, doprowadzając go tym do szaleństwa. Nie mógł się wręcz tego doczekać. Czuł jak jego penis sztywnieje. Czuł przyjemny ból kumulujący się w podbrzuszu. Pchnął palec na próbę dalej, jednak powstrzymał go głuchy jęk bólu i paznokcie, wbijające się boleśnie w jego ramiona. Wycofał się od razu i ujął twarz chłopaka w dłonie, składając na jego ustach setki drobnych pocałunków, pełnych czułości, ciepła i przeprosin. Nive wiedział jaką głupotę zrobił. Dał się chwilowo porwać emocjom, tracąc przy tym zdrowy rozsądek, który był tak ważny w tej chwili. Chociaż nie tego chciał dla kochanka.
Wychylił się lekko do przodu, muskając przelotnie czoło Atraviela. Sięgnął na półkę stojącą obok łóżka i zdjął z niej maść nawilżającą, posiadającą dodatkowo działanie łagodzące ból. Używał jej do swoich spracowanych dłoni, które były nieprzyjemnie suche i poranione. Nie pomyślałby nigdy, że znajdzie także zastosowanie w tym celu. Wrócił do poprzedniej pozycji, uśmiechając się lekko, gdy zerknął na leżącego pod nim chłopaka.
Był cudowny, gdy tak leżał czekając na niego. Nagi, zaróżowiony, zroszony potem, ciężko oddychając. Idealny... 
Druid nabrał na palce solidną porcję maści i znów wrócił do pieszczenia wejścia do wnętrza chłopaka. Najpierw powoli, później mocniej, wsuwając się coraz głębiej. Cały czas szukał przy tym oznak bólu, sprzeciwu. Nie znalazł jednak tym razem nic, za wyjątkiem odrobiny wstydu, który łatwo przyszło mu przegonić kilkoma pocałunkami. Ośmielony tym wsunął i drugi palec, zaczynając wciąż bardziej i bardziej rozciągać mięśnie, ułatwiając sobie tym samym dostęp i niwelując dyskomfort, jak mógł odczuwać Atraviel. Ruchy jego dłoni były coraz szybsze, coraz bardziej stanowcze, w miarę jak ciało chłopaka poddawało mu się, a jego własne zaczęło niemal rozsadzać rosnące wciąż do bólu podniecenie.
W końcu nie wytrzymał, nie mógł już dłużej czekać, nie potrafił i nie byłby w stanie już się wycofać. Uniósł się i ukląkł między udami Ata, unosząc jego biodra tak, by mieć kontrolę nad tym co robił, choć sam nie do końca był tego pewien. Driady były inne. Same wiedziały czego chcą i jak. Były zdecydowane, spieszyło im się ze wszystkim. Nie miały w sobie nic z niewinności czy delikatności. 
Zaczął wchodzić w niego, początkowo powoli, jednak pragnienia wzięły górę, przyspieszył, chcąc poczuć jego ciasne wnętrze mocniej. Atraviel szarpnął się, a spomiędzy jego wyschniętych warg wydobył się krzyk. Tym razem jednak nie bolesny, a przesycony pożądaniem i przyjemnością. Sama świadomość tego, że miał go teraz w sobie, była czymś niezwykłym, czymś co wydawało się dziwnym snem nie mającym na pozór żadnego sensu. A jednak czuł jak wypełniał go niemal do bólu, jak każdy najmniejszy ruch budził kolejne fale gorąca, kolejne pchnięcia zabierały mu oddech na rzecz jęków i krzyków, których sam nie był w stanie usłyszeć. Mógł tylko odczuwać, tylko chwytać mocno ramiona Nive, pragnąc go jeszcze bliżej i mocniej. Tylko muskularne ciało czarnowłosego wydawało się teraz czymś realnym, mogącym przeprowadzić go przez to morze ognia które z jego wnętrza wydawało się opanować całą chatę, zabierając przy tym całe zdatne do oddychania powietrze. 
Płomienie w końcu zwyciężyły, nie dając się dłużej powstrzymywać buchnęły z mocą wstrząsając ciałem młodzieńca, wyginając je w łuk, wydzierając z jego piersi długi krzyk, do którego dołączył i przeciągły jęk Nive, który także sięgnął spełnienia w chwili, gdy jego młody kochanek zacisnął się na nim niemal zadając mu ból.
At opadł na posłanie, desperacko próbując złapać powietrze. Jego ciało drżało wciąż, słabe teraz i jakieś dziwnie miękkie. Mimo to czuł się wręcz wspaniale. Pierwszy raz odczuwał taką błogość, którą spotęgowało jeszcze to, jak druid przyciągnął go do siebie, tuląc i całując delikatnie. Chciał coś powiedzieć, ale nie potrafił wyszukać żadnych słów, które mogłyby teraz mieć sens czy znaczenie. Opadające ciężko powieki nie pomagały w tym także...
Atraviel otworzył oczy i zerknął przez uchylone drzwi, nie mając ochoty się poruszać. Było mu tu ciepło, przyjemnie, a do tego wspomnienia poranka rozgrzewały go jeszcze bardziej. Uśmiechnął się mimowolnie, przesuwając dłonią po futrzanym okryciu, przesiąkniętym teraz zapachem ich rozgrzanych ciał.
Nive... At, chciał sprawdzić gdzie jest druid. Miał nadzieję, że Puszcza nie wezwała go znów do obowiązków, bo bardzo chciał znów się w niego wtulić. Chłopak uniósł się więc z zamiarem wstania, jednak przeszkodziło mu w tym silne ukłucie bólu. Opadł więc z powrotem na łóżko z głuchym jękiem.
- Nie powinieneś tego robić - mruknął Nive, wchodząc do chaty. Zwabił go dochodzący ze środka rumor i głośny, przepełniony bólem jęk.
Nie mógł powstrzymać rozczulonego uśmiech, który wygiął łagodnie jego usta.
Nagi, leżący w rozkopanej skórze Atraviel. Zarumieniony, skrępowany sytuacją, przyglądał się mu z niezrozumieniem, a w jego błękitnych oczach mógł dostrzec ciepłe, przyjazne ogniki. Jednak najpiękniejsze w jasnowłosym nie były jego błyszczące oczy ani roztrzepane włosy, okalające zaróżowione policzki. Najpiękniejsze w Atravielu było to, że pachniał Druidem.
Już od progu dało się wyczuć w izbie ich mieszające się ze sobą zapachy, które osiadły na skórze chłopaka, przylegając do niej i oznaczając go jako własność Nive. Teraz każda istota w Puszczy, każda roślina nie odważyłaby się go skrzywdzić, wyczuwając na nim tę delikatną i pozornie ulotną cząstkę samego strażnika Ishar.
- Mówię o poruszaniu się - wyjaśnił mężczyzna, dostrzegając pytający wzrok kochanka. Podszedł do niego i przysiadł na łóżku, kładąc dłoń na jasnym biodrze. Muskał bezmyślnie opuszkami jasną skórę, powodując w ciele chłopaka przyjemne dreszcze, nie wzbudzające wcześniejszego pożądania, a sprawiające, że At czuł się dobrze i przyjemnie w obecności Druida. - Przesadziłem
Atraviel prychnął w odpowiedzi, kręcąc z politowaniem głową. W końcu Nive stwierdził aż nazbyt oczywistą rzecz, którą jasnowłosy odczuwał u podstawy kręgosłupa. Syknął głośno, ostrzegawczo, kiedy Druid usiłował obrócić go na brzuch. Nie uniemożliwił mu tego nawet, gdy ostry, przeszywający impuls przebiegł po jego ciele. Nie protestował nawet, gdy Nive uniósł wysoko jego biodra, ułatwiając sobie dostęp do jego wnętrza. Jedyną oznaką jego wstydu i ogromnego zażenowania, była zarumieniona twarz, którą wtulał w poduszkę oraz kurczowo zaciśnięte palce na zwierzęcej skórze
Starszy mężczyzna zaśmiał się cicho, muskając opuszkami czerwone ucho kochanka. Nie potrafił nie myśleć o tym, jak uroczo prezentował się zawstydzony Atraviel. Mógłby nawet śmiało rzec, że to jeden z jego ulubionych widoków. Z premedytacją oraz wewnętrzną satysfakcja zrobiłby wiele, by częściej wprawiać w taki stan jasnowłosego.
Nabrał na dłoń solidną porcję maści łagodzącej ból, którą przygotował, kiedy tylko chłopak ponownie usnął. Była świeża, co pozytywnie wpływało na jej właściwości, wielokrotnie je potęgując. Zrobił ją przezornie, mając nadzieję, że balsam, który wykorzystali dla nawilżenia i ułatwienia stosunku będzie wystarczająca. Niestety sam nie spodziewał się, że to wszystko będzie na tyle intensywne, że maść okaże się zbyt słaba, by załagodzić skutki uboczne.
Pochylił się do przodu i musnął ustami szyję Atraviela. Wyczuł jego nagłe spięcie, kiedy wsunął w niego palce, rozprowadzając po wnętrzu mazidło. Domyślał się, że nie było to zbyt przyjemne uczucie. Ani bolesne, ani sprawiające, że chciało się więcej tego rodzaju dotyku. Więcej, mocniej i głębiej. Nie rozpalał wewnętrznego płomienia pożądania. Po prostu był. Całkowicie obojętny.
Za to dla Nive czynność, którą wykonywał nie była obojętna. Przyglądał się szczupłemu ciału, wypiętym w jego stronę jasnym i jędrnym pośladkom. Było to zachwycające, zapierające dech w piersi. Myślał tylko o tym, jak bardzo chciałby powtórzyć to, co działo się między nimi kilka godzin temu. Nie było to zbyt bezpieczne, ani mądre, zwłaszcza że Atraviel był obolały.
Ciemnowłosy zaczął wyobrażać sobie, że zamiast jasnowłosego kochana leży pod nim jedna z driad. Rozkładała zapraszająco nogi, kładąc sękate palce na swoich kolanach, by pomóc swojemu ciału otworzyć się na niego. Widział pokrytą korą i porostami skórę, duże piersi, unoszące się i opadające pod wpływem urywanego oddechu. Ujrzał jej pozornie piękną twarz, rzęsy, którymi trzepotała zalotnie oraz usta, które wydęła kusząco, jakby do pocałunku. Zapach ziemi i gnijącej roślinności zaatakował jego nozdrza, przyćmiewając ostry zapach maści.
Ta wizja zadziałała na tyle skutecznie, że Druid siłą woli powstrzymał się od odepchnięcia od siebie Atraviela i zrzucenia go na podłogę. Musiał siebie upomnieć, ze to tylko wyobraźnia, a on właśnie pomaga kochankowi wrócić do pełni sił.
Starał się dokończyć tę czynność szybko i sprawnie, a gdy w końcu mu się to udało, odwrócił szybko Atraviela na plecy i wpił się w jego usta, całując go mocno i namiętnie. Wilgotnymi, miękkimi wargami pozbywał się resztek nieprzyjemnej wizji, która pozbawiała go humoru.
Jasnowłosy jęknął głośno, starając się oddawać pocałunku, jednak tempo które narzucił Nive było zbyt szybkie, by za nim nadążyć. Zamiast tego objął udami biodra mężczyzny i oplótł ramionami szyję, przyciągając go bliżej siebie, niemal kładąc go na sobie.
Druid przesunął dłońmi po ciele partnera, zatrzymując je na zgrabnych pośladkach, na których zacisnął palce, mrucząc z przyjemnością. Chciał posunąć się dalej, zupełnie ignorując swoje obowiązki, oraz fakt, że brak dyskomfortu oraz bólu, który At odczuwał był tylko chwilowy. A kolejny stosunek tylko pogorszy jego stan.
Z tej chwili namiętności wyrwało ich ciche chrząknięcie i zaskoczony pisk. Nive posłał niechętne spojrzenie młodemu Faunowi, który kulił się przy wejściu, praktycznie wtulając się we framugę przejścia.
- Przepraszam, ja naprawdę nie chcę przeszkadzać - wyszeptał, drżąc nerwowo na całym ciele. Tylko powaga jego sytuacji powstrzymywała go od ucieczki. - Ale ja… Tak troszkę… Wykrwawiam się…
Druid z ciężkim westchnieniem zerknął na nogę fauna, uwięzioną w okowach pułapki na zwierzynę, którą zapewne rozstawili ludzie na granicy lasu. Podniósł się z łóżka i nie patrząc więcej na kochanka, wyszedł przed chatę, gdzie czekało na niego tuzin istot, oczekujących pomocy. Gdyby odwrócił wzrok i spojrzał na roznegliżowanego Atraviela, kusząco rozłożonego na posłaniu, po raz kolejny zignorowałby wołanie Puszczy, która i tak poszła mu na rękę, nakazując mieszkańcom udać się bezpośrednio do jego chaty.
Usiadł na wystawionym przed drzwi pieńku i kiwnął dłonią na fauna, by ulokował się przed nim, wyciągając w kierunku Druida zranioną nogę, by mógł dokładnie się przyjrzeć.
Mężczyzna nagle poczuł ogromną niechęć do tego miejsca, do istot, które są nieporadne, nie myślą. Zarzucają go swoimi problemami, odbierając mu wolność i życie. Niepokoiły go te myśli, w końcu przez ponad sześćdziesiąt lat nigdy przez myśl nie przeszły mu negatywne myśli o Ishar. A teraz po prostu pragnął mieć chociaż jeden dzień spokoju, który mógłby w pełni poświęcić Atravielowi.
Atraviel westchnął głęboko. Czuł się dość... niezręcznie z faktem, że ktoś przyłapał jego i druida w takiej sytuacji... Nawet jeżeli było to jedno ze stworzeń zamieszkujących Puszczę. Mimo to, gdy udało mu się opanować łomoczące serce i pieczenie na policzkach, a ból zniknął niemal całkowicie, chłopak postanowił wstać. Ubrał się pospiesznie i splątał włosy w luźny kok. Wciąż spoglądał w stronę Nive, który opatrywał kolejne stworzenia podchodzące do niego ufnie.
Na początku At zastanawiał się czy powinien wychodzić, czy lepiej poczekać. W końcu był tu kimś obcym, być może strasznym dla tych istot. Nie chciał niczemu tutaj zaszkodzić. Siedzenie w miejscu jednak nigdy mu nie odpowiadało. No i zdecydowanie chciał jakoś pomóc... zrobić coś co choć trochę pomogłoby w spłaceniu ogromnego długu jaki zaciągnął u druida i samego tego miejsca. Ruszył więc ostrożnie do wyjścia i usiadł na ziemi kawałek od mężczyzny.
- Chcę się na coś przydać - rzucił. - Umiem leczyć... magicznie co prawda, ale zawsze. Mogę się też nauczyć i twoich sposobów. Jeżeli mi pozwolisz, oczywiście.
Słowa chłopaka zaskoczyły druida. Nie sądził, że będzie w stanie zaoferować swoje zdolności obcym dla niego mimo wszystko istotom. Szczególnie biorąc pod uwagę to, że jeszcze do niedawna męczyły go przecież skutki nadużycia magii. Mimo wszystko był to ten miły rodzaj zaskoczenia, sprawiający, że uśmiechnął się mimowolnie, nawet jeżeli wizja całkowitego ozdrowienia niektórych z jego lekkomyślnych pacjentów nie koniecznie mu się podobała. Druid owszem leczył, pomagał, ale robił to w taki sposób, że choć życiu jego podopiecznych nic nie zagrażało, a sporo bólu było uśmierzane, to każdy musiał swoje wycierpieć, tak, by poznać konsekwencje własnych czynów i być może wyciągnąć odpowiednie wnioski. Chęć pomocy jego młodego kochanka jednak urzekła go do tego stopnia, że był gotów odpuścić kilku stworzeniom nauczkę.
Nive zajmował się bardziej skomplikowanymi urazami wymagającymi nastawiania kości, czy zszywania głębszych ran. Atraviel pomagał. Zasklepiał magicznie płytsze, proste rany, nie wymagające mimo wszystko wielkiego wysiłku. W końcu sam nie do końca wiedział na co może sobie póki co pozwolić, żeby nie odbiło się to znów na jego zdrowiu. Przy okazji obserwował dokładnie co robi druid, naśladował go, nakładał maści, zakładał opatrunki. 
Wszystko to było dla młodzieńca czymś niezwykłym. Nigdy, nigdzie nie pasował. Zawsze się ukrywał, uciekał... Wszyscy patrzyli na niego podejrzliwie, ścigali go lub uciekali. Teraz jednak siedział tutaj, otoczony na pozór obcymi sobie istotami, które podchodziły do niego z ufnością, bez strachu czy wrogości. Podobało mu się to uczucie. Widok wdzięczności w czarnych oczach łani, której długą szyję pokaleczyła zastawiona przez myśliwych pętla.  
Praca była długa i zdawała się nie mieć końca. Uczucie ulgi i satysfakcji, gdy ostatnie ze stworzeń wróciło do lasu w zdecydowanie lepszej kondycji, były jednak najlepszą nagrodą za cały ten trud. 
At wstał i przeciągnął się z pełnym zadowolenia i ulgi pomrukiem. W pierwszej kolejności marzył o kąpieli, nawet jeżeli był głodny, to to mógł odłożyć na później. Pomógł więc Nive zanieść nieco rzeczy do chaty i, gdy mężczyzna obiecał, że zaraz do niego dołączy, ruszył do gorącego źródełka.
Nive odkładał poszczególne słoiczki na właściwe im miejsce, tak, by móc je później w razie potrzeby ściągnąć nawet na nie nie zerkając, a mieć pewność, że ma wszystko, czego mu potrzeba. Ledwie wyszedł z chaty, a skrzywił się w nagłym przypływie odrazy i niechęci. Czuł złość driady jeszcze zanim ta zdążyła zastąpić mu drogę. Jej przypominające pnącze włosy wiły się niczym kłębowisko węży, rubinowe oczy lśniły złowrogo, pierś unosiła szybko i gwałtownie.
- Jak śmiałeś!? - wrzasnęła, a jej ryk był niczym zniekształcone przez silny wiatr wilcze wycie. - Chciałam dać ci wszystko! Wszystko czego pragnąłby mężczyzna, a ty co? Wielki, potężny Nive - w jej głosie słychać był kpinę - ledwie zaczął, a nie mógł skończyć. A teraz?! Przyprowadziłeś sobie to... coś! Cała Puszcza aż huczy o tym, że wziąłeś TO sobie do łóżka. W czym to ludzkie cholerstwo jest lepsze ode mnie?!
Nive zacisnął pięści, starając się przyjąć to wszystko ze spokojem. Bardzo żałował, ale nie mógł sobie pozwolić na utratę samokontroli i skrzywdzenie kobiety. Niezwykle chętnie jednak zacisnąłby teraz palce na jej długiej, śliskiej szyi, z czystej chęci uciszenia jej, ale nie mógł tego zrobić. O dziwo najbardziej zabolało go to, że leśna boginka mówiła o Atravielu jako o TYM. Zupełnie jakby chłopak był nie żywą, rozumną istotą równą im, a zwierzęciem. 
Odetchnął głęboko, starając się by jego głos nie zdradzał zdenerwowania, nim jednak zdążył się odezwać ubiegł go Atraviel, zaalarmowany krzykiem. 
- Być może w tym - warknął chłopak, krzyżując z driadą spojrzenie - że nie nękam nikogo i nie przychodzę do czyjegoś domu drzeć mordę
- Jak śmiesz...?! - ryknęła znów, ale chłopak jej prerwał.
- To, że Nive ma wystarczająco dużo cierpliwości i jest zbyt mądry, żeby zrobić z ciebie stertę chrustu, nie znaczy, że ja mam tak samo - wysyczał At. - Więc nie radzę na mnie wrzeszczeć, o roszczeniu sobie jakichkolwiek praw do Nive nie wspomnę. A teraz się wynoś, bo z tego co widzę pomocy nie potrzebujesz. Chyba, że mam to szybko zmienić?
Boginka mierzyła wściekłym wzrokiem raz Atraviela, raz stojącego cicho druida. Była ledwie o krok od rzucenia się na to wstrętne stworzenie, którego pojawienie się tak ją ośmieszyło. To było nie do pomyślenia, że ten dzieciak mógł być w czymkolwiek lepszy, a gdy dodać to, że udało mu się coś, o co ona swego czasu bardzo zabiegała przechyliło szalę goryczy. 
Z głośnym, pełnym furii skowytem driada wskoczyła między drzewa, sprawiając, że zatrzęsły się i zafalowały, trzeszcząc pod naporem jej złości.  

7 komentarzy:

  1. Shipuje~! Shipuje starego Druida lubującego się w korzonkach i małego Ata ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie jestem taki znowu mały T^T

      Usuń
    2. Ale odpowiednio drobny i niewinny ^.^ Ne płakać~!

      Usuń
  2. Umrzycie. Dopilnuję, że umrzycie, jeżeli do dnia jutrzejszego nie znajdę tutaj nowego rozdziału.
    To groźba, wiem gdzie mieszkacie.
    Amen.


    A teraz do rzeczy.
    Było słodko, było ładnie i jak zwykle musiałam zamknąć drzwi do pokoju, żeby przypadkiem ktoś z rodziny nie wszedł i nie zobaczył co czytam. Najbardziej ogarnięta scena erotyczna, jakiej od dawna nie widziałam. xd

    Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mówiłam, że zajrzę, więc zaglądam ;) ( tak, to ja Magnusowaa )
    Co do rozdziału - kompletnie się tego nie spodziewałam! No zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie. Nie myślałam w żadnym razie, że będzie to moja ulubiona tematyka, czyli miłość męsko-męska, a dodając do tego świat fantastyczny...
    Boże, aż nie wiem jak Ci/Wam dziękować!
    Scena erotyczna oczywiście nie nazbyt wysmakowana, ale sycąca, sycąca ;) Uwielbiam to, że ten styl jest taki naturalny, taki niemalże jakby istniał od zawsze i już był jakąś częścią tego wszystkiego. Nie wiem, jak to ująć, jest po prostu unikatowy.
    Zdecydowanie zamierzam czytać ^^ Już kocham postać At'a! Nie wiem czemu, kojarzy mi się z Legolasem, a jeżeli coś/ktoś mi się z nim kojarzy - to musi być idealny.
    Czekam na następny rozdział z szybciej bijącym sercem!
    Magnusowaa

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Woow....
    Czekam na dalsze rozdziały (?)
    howrse118

    OdpowiedzUsuń